Epidemia wirusa Ebola w Bundibugyo: Nowe dane wskazują na styczeń

16

Oficjalna data rozpoczęcia epidemii wirusa Ebola w regionie Bundibugyo w Kongo była nieprawidłowa.

W maju w Kongo ogłoszono stan wyjątkowy. W tym momencie dyrektor medyczny strefy zdrowia Mongbwalu, Reuben Deja Dhenyo, zajął zdecydowane stanowisko. Powiedział reporterom, że nie ma epidemii. Zgłoszone przypadki nie były zgodne ze schematem epidemii.

Nie kłamał. Opisał „martwy punkt” swojego własnego systemu nadzoru. To, co zobaczył, nie wyglądało na epidemię. To był „hałas”. W Mongbwalu powszechne jest zażywanie narkotyków wśród młodzieży. Tramadol i diazepam dodano do napojów gazowanych. Ludzie zachorowali, ale ich objawy nie odpowiadały standardowym listom kontrolnym.

Siedem dni po tej odmowie rząd ogłosił wybuch wirusa Bundibugyo. Jest to odrębny szczep wirusa Ebola. Nie ma na nią zarejestrowanej szczepionki. Nie ma też specjalnego leczenia. Na początku sierpnia stała się drugą co do wielkości epidemią w historii, z 3802 przypadkami i 1707 ofiarami śmiertelnymi.

Ale zegar zaczął tykać znacznie wcześniej.

500 niezarejestrowanych zgonów w Mongbwalu

Rozbieżność między oficjalnymi danymi a rzeczywistością w terenie nie była przypadkowym przeoczeniem. Miało charakter strukturalny. Badanie terenowe finansowane przez WHO i prowadzone przez antropologa Julesa Villę, badacza z Uniwersytetu w Bunia Rogera Buju i socjologa Alina Alituma Bero ujawniło zakres tego „milczenia”.

Zanim oficjalnie ogłoszono epidemię, spędzili w Mongbwalu ponad miesiąc. Przesłuchali 97 mieszkańców. Szukali konkretnego wzorca: gospodarstw domowych, w których dwóch lub więcej członków rodziny zmarło w ciągu 21 dni z powodu objawów przypominających wirus Ebola. Studiowali biografie wypowiadane na pogrzebach.

Jaki jest wynik? Naliczyli ponad 500 podejrzanych zgonów między połową stycznia a majem.

Wśród zabitych było 13 pracowników służby zdrowia pierwszej linii frontu. Na miejscowym cmentarzu odbywało się do 20 pogrzebów dziennie.

Przedwczesna śmierć, której datę udało się dokładnie ustalić, należała do 50-letniej kobiety na obrzeżach miasta. Wymiotowała krwią i zmarła 25 stycznia. Matka poszła za nią sześć dni później. Jej mąż zachorował, ale przeżył.

“Dhenyo miał rację. W mieście wydobywającym złoto Ebola wygląda jak malaria. Jak tyfus. Ogólnie rzecz biorąc, co za zły miesiąc. “

Dlaczego modele epidemiologiczne nie złapały styczniowego początku

Jeśli do kwietnia zmarło 500 osób, dlaczego wszystkie główne modele wskazywały na wiosnę?

Nauka opublikowała te odkrycia pod koniec lipca. Jednak wcześniej konsensus naukowy datował pochodzenie wirusa na później. Zespół CDC, który w czerwcu opublikował artykuł w czasopiśmie Morbidity and Mortality Weekly Report (MMWR), oszacował czas rozprzestrzeniania się wirusa ze zwierzęcia na człowieka na „od połowy do końca lutego”.

Inne zespoły też popełniały błędy. Naukowcy z London School of Hygiene and Tropical Medicine, w tym Sam Abbott i Sebastian Funk, stosując metodę „nowcastingu” (przewidywania oparte na bieżących danych), ustalili, że początek choroby przypada na okres od 1 do 2 marca z prawdopodobieństwem 90%.

Tak, analiza genomu pozostała w tyle. W badaniu przeprowadzonym na początku lipca pod kierunkiem Narodowego Instytutu Badań Biomedycznych w Kongu, w którym uczestniczył doświadczony wirusolog Jean-Jacques Muyembe-Tamfun, prześledzono drzewo genealogiczne zsekwencjonowanych wirusów. Ich dane wskazywały na połowę marca. Niektóre przerwy sięgały początków lutego. Ale styczeń pozostał za tym oknem.

Jean-Jacques Muyembe-Tamfun wie, co robi. W 1976 r. pobrał próbkę krwi, która pozwoliła zidentyfikować wirusa Ebola. Kierował akcją w odpowiedzi na epidemię we wschodnim Kongo w 2018 r. Jego zespół zdaje sobie sprawę z ograniczeń posiadanych danych.

Andrew Rambout, biolog ewolucyjny z Uniwersytetu w Edynburgu, który z nimi współpracował, zauważył lukę w danych. Powiedział Science, że prawdopodobny jest styczeń. Po prostu nie mieli wystarczającej liczby sekwencji genetycznych z Mongbwalu, aby udowodnić to na poziomie molekularnym.

Luka między danymi a rzeczywistością

Nie jest to wada modeli. Modele działają dokładnie zgodnie z przeznaczeniem.

Modele tego typu są dostosowywane (dopasowywane) do danych o zgłoszeniach przypadków zachorowań. Aby skonfigurować model, potrzebne są dane. Chociaż nie ma systemu nadzoru, nie ma danych do skonfigurowania. Dlatego modele opierają się na założeniach na początku okna danych.

Kiedy CDC lub zespół London School of Hygiene uruchamiają swoje algorytmy, data, którą nazywają „startem”, często jest po prostu datą, w której ludzie zaczęli nagrywać. To początek rzetelnej epidemii, a nie naprawdę doświadczonej epidemii.

Każda warstwa dowodów pozwala widzieć dalej.

Diagnostyka widzi pierwszy pozytywny wynik laboratoryjny.

Modele widzą pierwszy zarejestrowany przypadek kliniczny.

Praca w terenie wiąże się z pogrzebem.

Pogrzeb odbył się w styczniu.

Gdzie i jak wirus rozprzestrzeniał się, zanim został wykryty

Wirus Bundibugyo rozprzestrzeniał się po społeczności na długo przed włączeniem alarmu. System nadzoru był ślepy na specyficzny przebieg choroby w mieście pełnym stresu, wydobywającym złoto i zażywającym narkotyki.

Objawy malarii? Dur plamisty? Ogólne złe samopoczucie związane ze złym miesiącem? Zacierali ślady gorączki krwotocznej. Szczep Bundibugyo nie charakteryzuje się nasileniem powodującym natychmiastowe sygnały ostrzegawcze we wczesnych stadiach, zwłaszcza gdy objawy maskują inne choroby endemiczne.

Rodzi to kluczowe pytanie dla przyszłych reakcji na epidemię: jak wykryć wirusa udającego powszechne choroby w grupach wysokiego ryzyka?

Wybuch Bundibugyo nie był jedynie wydarzeniem biologicznym. To było zjawisko społeczne. Stosowanie tramadolu. Biorąc diazepam. Wydobywanie złota. Wszystkie te czynniki stworzyły środowisko, w którym pierwsze sygnały były interpretowane jako „szum”.

Spoglądamy teraz wstecz, korzystając z rozmów terenowych, których nie było w maju. Wiemy, że cmentarz był przepełniony. Wiemy, że zmarli pracownicy służby zdrowia. Wiemy, że wirus krążył w połowie stycznia.

Modele się dostosują. Zawsze to robią. Ale w ciągu tych trzech miesięcy epidemia toczyła się w cieniu, liczonym jedynie przez żałobników stojących na cmentarzach.

Oficjalny kalendarz mówi: maj. Rzeczywistość na ziemi mówi: styczeń.