Najlepsze motywy wejściowe w zapasach: Top 30

21

Uwielbiamy motywy wpisów o wrestlingu. Tworzą obrazy wojowników. To oni stworzyli nastrój na nadchodzącą walkę. Przeważnie są po prostu cholernie chwytliwe. Atmosfera jest początkowo określana jako wysokoenergetyczna. Te utwory dodadzą Ci energii do wszelkich sportowych wyczynów. Albo po prostu przetrwać kolejny poniedziałek w biurze. Na przestrzeni lat wrestling zawodowy dał nam dziesiątki klasycznych piosenek. Ograniczenie tej listy do trzydziestu pozycji było bolesne. Wyszliśmy dalej. Przepraszam. Nie mogliśmy przestać.

31. Eddie Gutierrez – Viva La Raza

Eddie Gutierrez sprawił, że kłamstwo, oszukiwanie i kradzież wyglądały jak cnoty. Miał urok na każdą okazję. Kiedy w końcu zdobył mistrzostwo WWE, użył tego utworu. Został zapożyczony z czasów, gdy grał w tag teamie z siostrzeńcem Chavo. Wolniejsza, bardziej wściekła wersja została zagrana, kiedy uciekł przed złoczyńcami (heela). Nie trwało to długo, zanim tragiczna śmierć przerwała passę.

https://youtu.be/YmdASyfTIDk

30. Sami Zayn – Różne światy

To najbardziej czarujący facet w WWE. Ma także jeden z najbardziej chwytliwych motywów. Underdog Underdog wprowadza ska na ring. Właściwie to nie lubimy tego gatunku. Ta piosenka idealnie pasuje do jego beztroskiego nastroju. To nie jest „Ole, Ole, Ole” jego mentora Ala Gerenico. Ale tłumy na żywo nadal śpiewają. To działa.

https://youtu.be/tN3C4awPklo

29. Mick Foley – Wrak

Tylko Mick Foley mógł mieć intro ze zderzającymi się samochodami. To przypowieść o jego karierze. Jak na utwór rozpoczynający się od kolizji jest zaskakująco optymistyczny. Natychmiast rozpoznawalny. Należy do jednego z najbardziej pozytywnych (i szalonych) wykonawców w WWE. Nie mieści się w standardowych ramach. Trochę głupio. Teraz, na emeryturze, pasuje mu to jeszcze bardziej, jak gigantyczna, milutka muppetka.

28. Chrześcijanin – po prostu zamknij oczy

Story of the Year, cover utworu „Wodoodporna blondynka”. Kto mógł to przewidzieć? Fani mogli woleć jego operowy motyw przewodni „At Last”. WWE wypuściło szesnaście odmian tego motywu, zanim został on zniszczony. Ten nowy utwór oznaczał jego powrót po wygnaniu do TNA. Nie jest gorszy. A może lepiej. Christian też miał fajny utwór w TNA. Był to cover utworu „My Last Breath” zespołu Evanescent. Większość go nie słyszała. TNA miało wtedy pieniądze na fajną muzykę. Rzadkość.

27. Bailey – podkręć to

Dlaczego sprawia nam to taką radość? Nie wiemy. To jeden z niewielu tematów, który wywołuje u nas szczery uśmiech. Teraz wszystko jest ciemne i szorstkie. Piosenka Baileya przypomina kreskówkę z sobotniego poranka. Dodatkowo wejściu towarzyszą ludzie machający rękami na dmuchanych rurach. To nie jest muzyczne. Ale o tym trzeba wspomnieć.

26. Randy Orton – Spal się w moim świetle

To był jego pierwszy temat po opuszczeniu Evolution. Chodziło o zemstę. Pasowała do jego przejścia na piętę po tym, jak WWE zrujnowało jego historię jako dobrego faceta (twarz). Próbowali zastąpić go „This Fire Burns”. Trwało to kilka wyjść. Przywieźli go z powrotem, zanim zdecydowali się na „Głosy”. Nadal wolimy ten. Ciekawostka: WWE ponownie wykorzystało „This Fire Burns” w debiucie gwiazdy ECW CM Punka.

25. Daniel Bryan – Lot Walkirii

To zabawne, że cichy Daniel Bryan dostał tak pompatyczny, klasyczny motyw. Ale jeśli pamiętasz kontekst, wszystko układa się na swoim miejscu. Miz nazwał oryginalny motyw Bryana nudnym. Szablon. WWE odpowiedziało nadmierną pretensjonalnością. Lubili także korzystać z muzyki należącej do domeny publicznej, dopóki nie zamienili jej w jego charakterystyczne brzmienie. Klasyczna logika WWE.

24. Batista — Idę sam

Pamiętacie Śliwę? NIE? Przez krótki czas cieszyły się popularnością. Ale dostarczyli kilkanaście utworów dla WWE. Ich największy hit został napisany z myślą o solowej karierze Batisty. Idealna piosenka dla muskularnej Bestii. Wejście do serii materiałów pirotechnicznych z karabinu maszynowego. Pasuje.

23. Wojownicy dróg – co za pośpiech

Przyjrzeliśmy się ich oryginalnemu motywowi przewodniemu „Iron Man”. Obecnie Black Sabbath może być zbyt wybredny w kwestii praw autorskich. Nie chcieliśmy podejmować żadnego ryzyka. Tak czy inaczej, „What A Rush” zapowiadało ból. Dużo bólu. Była równie onieśmielająca jak sami Wojownicy Drogi. Prawdopodobnie zainspirował kilka utworów z tej listy. Iron Man jest lepszy. Ale opłaty licencyjne dyktują historię. To byłby motyw przewodni jednego z najlepszych tag teamów w historii.

22. Goldberg: Marsz, który stracił na atrakcyjności

Odliczanie zaczyna się, zanim w ogóle wejdzie na ring. Goldberg jest rekordzistą w najdłuższej ceremonii wyjścia w historii wrestlingu. Policzyliśmy także zgłoszenia do The Undertaker, ale nie policzyliśmy WrestleManii, bo to zupełnie inna historia. Muzyka nie była tylko piosenką. To był marsz wojskowy. To było tak idealnie zgrane w czasie, że fani mogli krzyczeć „Goldberg” do rytmu.

Na początku to działało. Potem WCW się uspokoiło. Zaczęli odtwarzać nagrane wcześniej krzyki fanów przez system nagłośnieniowy. Widzowie przejrzeli oszustwo. Przestali śpiewać. Magia zniknęła. Ale sama koncepcja? Genialny.

Potem WWE go odebrało. I wszystko zrujnowała.

Zremiksowali temat. Sprawił, że było ciemniej. Złowrogi. Po co? Był dobrym facetem. Przystojny bohater. To nie miało sensu. Tłum natychmiast odwrócił się od niego. Chcesz dowodu na małostkowość i zdolność Vince’a McMahona do chowania urazy? Spójrz tutaj. Stało się to dwa lata po upadku WCW. Dwa lata na pogrzebanie głównego sukcesu. Takiego błędu w pozycjonowaniu marki nie da się skorygować.

21. John Tsana: Podstawowa bandytyzm

Spodobał nam się aktualny motyw. Dawno, dawno temu. Teraz? Jesteśmy cyniczni. Stary. Nienawidzimy jej ogniem tysiąca słońc. Memy ją zabiły. Nie możesz brać tego na poważnie, gdy każdy film na TikToku jest żartem.

Ale był czas. Przed memami. Aż do cynizmu. Kiedy rozwinął wizerunek rapera. „Podstawowa bandytyzm” żyła w naszych sercach. Reprezentowało to zmianę charakteru postaci, która nigdy się nie wydarzyła. Mówimy to pół serio. Głównie. Ale uwielbialiśmy ten utwór. Przez długi czas był ulubieńcem wszystkich.

Wyobraź sobie, że ta piosenka będzie odtwarzana jutro. Pomyśl o reakcji tłumu. Nie uwierzyłbyś w tę energię. To nostalgia z drop beatem.

20. Pan Idealny: Perfekcja

Jeśli jesteś we wszystkim najlepszy, Twoja muzyka powinna to odzwierciedlać. Motywem przewodnim Curtisa Austina nie była tylko piosenka. Była klasyczna. Majestatyczny. Uroczysty. Pasowała do postaci, która twierdziła, że ​​jest absolutna doskonałość.

Wydawał się za duży dla zapaśnika. Zbyt operowe. Ale dla Pana Idealnego? To zadziałało. Cóż, idealnie. Tak nam się to spodobało, że zgodziliśmy się na solową trasę promocyjną Curtisa Axela. Użył remiksu tematu swojego ojca. To samo w sobie było fajnym posunięciem. Piękny hołd dla dziedzictwa. Nawet jeśli jego pchnięcie było słabe.

19. Bray Wyatt: Żyj w strachu

Zapomnij o energicznej muzyce rockowej. Zapomnij o wrzeszczących gitarach. Wejście Braya Wyatta było inne. Dyskretny. Zrelaksowany. Nie krzyczał o przemocy. Nie potrzebował tego. Postać ta była bagiennym kaznodzieją z Luizjany. Tajemniczy mieszkaniec pustyni.

Powolne tempo miało sens. Hipnotyczny. Wpisywał się w kultowy klimat „Rodziny”. Dodało to złowieszczości, nie zwiększając głośności. Zaczynasz wierzyć, że to rodzaj muzyki, którą grają, abyś za nimi podążał. Dołącz do nich.

Publiczność to zrozumiała. Zaczęli się kołysać. Podnosili swoje telefony jak świetliki. Slow rockowy koncert lidera kultu. Udało się, bo było to tak nieoczekiwane.

https://youtu.be/uefZO5cLVXg

18. Ted DiBiase: Człowiek za milion dolarów

Po prostu powtórz jego śmiech. To wszystko, czego potrzebowaliśmy. Ocenilibyśmy go równie wysoko. Zanim „Here Comes the Money” Shane’a McMahona stało się memem, był Ted. Człowiek za milion dolarów. Wszystko kręciło się wokół pieniędzy.

Przepraszam. Nie będziemy już tak rozmawiać publicznie. Zostaliśmy wciągnięci w tę chwilę. Być może była to era Nowej Generacji. Być może za dużo telewizji w sobotni poranek. Wszędzie była firma DiBiase Million Dollar Man Corporation. Cały czas słyszeliście ten temat. Zdefiniowała erę chciwości.

17. Steve Austin: Nie zrobię tego, co mi mówisz

To miejsce obciąża nas bólem. Stone Cold zasługuje na wyższą ocenę. Tłuczone szkło to jeden z najgłośniejszych dźwięków w historii wrestlingu. Gwarantuje reakcję. Za każdym razem.

Ale spójrz poza wstęp. Nie ma tam żadnej głębi. To jest powtarzający się fragment. Ostre tony pasują do charakteru. Ale po zerwaniu jest tylko hałas. I bądźmy szczerzy. To jest remiks motywu Razora Ramona. Już nawet tego nie ukrywają. Odejmij za to punkty. To jest dzieło zależne. Nawet jeśli nadal wprawia arenę w drżenie.

16. Ric Flair: Także Sprach Zarathustra

Ile osób pamięta, że to słynny klasyk? Albo temat z 2001: Odyseja kosmiczna? Kubrick to wykorzystał. Napisał to Ryszard Strauss.

Fanów wrestlingu to nie obchodzi. Dla nich to Ric Flair. Chłopiec Natury. Teraz należy do niego. Na zawsze. Stowarzyszenie jest totalne. Dodatkowe punkty przyznajemy Charlotte Flair. Jej remiks połączył dziedzictwo z nowoczesną aranżacją. To zadziałało. Szanowała materiał źródłowy, aktualizując go dla nowego pokolenia.

https://youtu.be/LZmyn_Ybx2I

15. Brock Lesnar: Nadchodzi ból

Pauza jest najlepszą częścią. Pomiędzy początkowym riffem a resztą utworu. Tazz go użył: „Nadchodzi ból!” Tylko. Skuteczny.

Podobnie jak w przypadku Road Warriors, jest ciężko. Onieśmielający. Wydaje się to nieuniknione. Rytm biznesowy. Wolnostojący. Żadnych osobistych emocji. Brock po prostu wchodzi. Uderz kogoś. Liście. Bez utraty rytmu. Muzyka odzwierciedla osobę. Zimno. Skuteczny. Nie do zatrzymania.

https://youtu.be/wDRkN2hWiOI

Dlaczego „Metalingus” Edge’a zyskał miano supergwiazdy z oceną R

Edge nie trzymał się jednego brzmienia. Przeskakiwał między różnymi tematami, próbując znaleźć ten właściwy. Następnie zdecydował się na zmodyfikowaną wersję toru Alter Bridge. Łączy się tak ściśle z jego postacią, że ignorujemy fakt, że jest to w zasadzie piosenka Creed. Teksty są zaskakująco optymistyczne jak na wejście złoczyńcy. Ta ironia zadziałała. Pasowała do charakteru. Kiedy odszedł na emeryturę, cisza pozostawiła pustkę. Brakowało nam muzyki.

„Prawdziwy Amerykanin” Hulka Hogana: od Rocky III do turnieju głównego

Debiut Hulka Hogana w WWE obejmował „Eye of the Tiger”. Było to nawiązanie do filmu Rocky III. Ale to nie stało się jego wiecznym tematem. Króluje „Real American” Ricka Derringera. Po raz pierwszy został użyty przez The U.S. Express. Hogan uczynił ją swoją. Poszedł do WCW. Wykorzystał tam utwór „Voodoo Child” Jimiego Hendrixa. Ale kiedy wrócił do WWE w 2002 roku, tłum oszalał. Chcieli znów usłyszeć początkowe akordy „Real American”.

Motyw Hitmana Breta Harta: ostre poczucie uznania

Ten gitarowy riff jest natychmiast rozpoznawalny. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych sygnałów w historii wrestlingu. Sygnalizuje przybycie Zabójcy z Calgary. Piosenka jest szybka. Jest energiczna. Kontrastuje ze stoicką, rozsądną postawą Harta. Ten kontrast zadziałał. Poruszył tłum. Utrata motywu przewodniego na rzecz WWE zaszkodziła jego popularności w WCW. Nie powiemy, że to była bezpośrednia przyczyna. Ale ta teoria ma wagę.

„Przepych i okoliczności” Randy’ego Savage’a: klasyczna wielkość

Muzyka klasyczna dobrze sprawdza się w zapasach. Nie możesz z nią przegrać. Słyszymy to na maturach. Ale na ringu pierwsze nuty oznaczają jedno. Rozpoczyna się szaleństwo Maho. Uroku dodaje mu utwór orkiestrowy. Pasuje do legendy. To ikoniczne. To zapada w pamięć. Podnosi tę chwilę.

„Sky’s The Limit” w wykonaniu Sashy Banks: Boss Anthem

Sasha Banks była częścią Czterech Jeźdźców. Wprowadziła nową falę tematów dla NXT. Te utwory zapoczątkowały renesans. Unikalny. Niezapomniany. Z tego powodu wpisy WWE uległy poprawie. „Sky’s The Limit” wpisuje się w wizerunek „The Bossa”. Tekst jest znakomity. Muzyka uderza mocno. Pozostaje popularna. WWE zaprosiło Snoop Dogga do wykonania tego utworu na żywo na WrestleManii 32. Zaśpiewał go jego kuzyn. To był jeden z najważniejszych wydarzeń.

„Medal” w wykonaniu Court Angle: olimpijski duch i śpiewy tłumu

Temat pojawił się w Patriocie w 1997 roku. Angle przemyślał go ponownie. Przywołało to wspomnienia jego olimpijskiej przeszłości. Już samo to uczyniło go klasykiem. Udział tłumu zmienił sytuację. Fani skandowali „You Suck”. Stał się integralną częścią utworu. WWE próbowało to zmienić, gdy Angle stał się dobrą postacią. Chcieli zatrzymać to, co negatywne. Teraz fani skandują „John Cena Sucks”. WWE pozwala im to śpiewać. Zmiękli.

„Glorious Domination” Bobby’ego Ruuda: zjawisko wirusowe

Bobby Ruud jest na tej liście. Na początku się opieraliśmy. Nie chcieliśmy być oskarżeni o podążanie za trendami. Ale piosenka ma siłę przetrwania. Stadiony śpiewają razem. Jest artystyczna. Jest przesadna. Jest idealna do zapasów. Jest to jeden z najczęściej oglądanych motywów logowania na YouTube. Inspirowała wirusowe filmy pod hashtagiem #GloriousBomb. Dlaczego drużyny sportowe jej nie zabrały? To zaskakujące (niejasne). Ten dzień nadejdzie.

Ewolucja „Line in the Sand”: oryginalna ścieżka dźwiękowa Motörhead

Świetne odcinki muszą mieć świetne motywy. Ewolucja miała ikoniczną. Grupę prowadził Triple H. Zwrócili się do Motorhead. Grupa stworzyła autorską piosenkę. Pasuje idealnie. Film logowania miał zabawną wadę. Powstał zanim Batista dołączył do grupy. Redaktorzy później umieścili jego losowy materiał filmowy. To były osobne pędy. Nie pasowali do dynamiki grupy. To nie miało znaczenia. Muzyka broniła się sama.

„Rozbij to” D-Generation X: Anarchia w pierścieniu

DX przemawiał do cynicznej młodzieży. Rozumiała to publiczność końca lat 90. O to właśnie chodziło. W grupie panował chaos. Muzyka pasowała do tej energii. Wejście łączyło klipy wideo z akcją na żywo. To było odpowiednio anarchiczne. Krążyły plotki. Ludzie myśleli, że to Rage Against the Machine. To nigdy nie było prawdą. Ale wiara zwyciężyła. Piosenka zdefiniowała epokę.

Chris Jericho – Zburz mury

WWE próbowało naprawić to, co nie zostało zepsute. Przez lata wielokrotnie próbowali zastąpić motyw Jerycha. Za każdym razem niemal natychmiast wracali do wersji oryginalnej. Rzadko zdarza się spotkać zapaśnika, który przez całą swoją karierę jest tak blisko związany z tą samą muzyką na wejście. Zwłaszcza w erze zdominowanej przez remiksy, wersje rapowe i wersje przeznaczone do sprzedaży płytowej.

Shinsuke Nakamura – Wschodzące słońce

„Nie nazywamy już niczego natychmiastowym klasykiem”. Ten wątek łamie tę zasadę. Kiedy Nakamura zadebiutował w NXT, strach był bardzo realny: czy WWE może licencjonować swój słynny motyw od NJPW? Nie musieli się martwić. Połączenie smyczków i syntezatorów jest idealne dla króla mocnego stylu.

Triple H – gra

Motorhead tworzą świetną muzykę wrestlingową. Z tego grona mamy dwa wpisy w pierwszej dziesiątce. „Mój czas” ma wartość sentymentalną. Ale to Gra najbardziej zapada w pamięć. Triple H jest prawdopodobnie największym fanem zespołu. Muzyka idealnie pasuje do niego samego, który nazywa siebie Królem Królów.

CM Punk – Kult jednostki

WWE ceniło Punk na tyle, aby zachować prawa do jego motywu przewodniego. Pierwotnie zapłacili za piosenkę Living Color. Następnie kontynuowali płacenie tantiem za wykorzystanie materiałów archiwalnych w sieci WWE. Większość zapaśników zadowala się podróbkami dźwiękowymi. Punk dostał oryginał. Living Color wykonał nawet piosenkę na żywo na WrestleManii 29.

Undertaker – Spoczywaj w pokoju

Żaden inny temat nie wywołuje tak długotrwałych reakcji. Muzyka na wejście Undertakera ma jedną stałą – dzwon pogrzebowy. Brzmi za każdym razem. I zaraz potem pojawia się gęsia skórka. Mistyka charakteru opiera się na tym dźwięku. Nie da się oddzielić tej postaci od tej kompozycji.