Karl Malone był kimś więcej niż tylko koszykarzem. To była siła natury ubrana w koszulkę. Przez osiemnaście lat był najbardziej niezawodnym napastnikiem, jakiego kiedykolwiek widziała NBA. Przez cały ten okres opuścił tylko dziesięć meczów. Dziesięć. Podczas gdy inne gwiazdy odpoczywały z lekkimi kontuzjami, Malone wychodził na kort i zbierał trofea, jakby to była chwilowa moda. Dwa tytuły MVP. Dwa złote medale olimpijskie. Dwóch MVP meczów All-Star.
Był uosobieniem niezawodności.
W ankiecie przeprowadzonej w 1992 roku przez „Sports Illustrated” trenerzy i dyrektorzy generalni uznali go za najlepszego napastnika ligi. Dali mu przewagę dwa do jednego nad Charlesem Barkleyem. To nie tylko zwycięstwo. To jest dominacja. Znany jako „Listonosz” Malone nie tylko dostarczał wyniki. W latach 80. i 90. na nowo zdefiniował pozycję napastnika. Nikt przed nim nie łączył rozmiaru z szybkością tak jak on. Przy wzroście 206 cm i wadze 116 kg stanowił sprzeczność. Pociąg nie do zatrzymania z szybkimi atakami.
Mechanika dominacji
Przeciwnicy nie tylko przegrali z Malone. Próbując go zatrzymać, zostali ranni. Jeśli po faulu trafił za trzy punkty, byłeś szczęśliwy, jeśli opuściłeś boisko w jednym kawałku. Prowadził NBA w próbach rzutów wolnych przez pięć sezonów z rzędu, od 1988–89 do 1992–93. W sumie siedem razy.
Jego gra nie ograniczała się do alley-oops. Był buldogiem w dolnej strefie. Niesamowita moc. Zbiórki zbierał „dla zabawy”. W miarę rozwoju jego kariery poprawiały się zarówno jego strzały z dystansu, jak i podania. W obronie lubił grać ostro. Robiła się brudna. Dominique Wilkins oskarżył go kiedyś o nieczystą grę. W meczu z Detroit w 1991 roku Malone uderzył Isiaha Thomasa łokciem tak mocno, że nad okiem obrońcy powstała rana. Czterdzieści szwów. Malone’a to nie obchodziło. Świetnie radził sobie w trudnych konkurencjach.
Od wiejskiej Luizjany po draft do NBA
Malone urodził się 24 lipca 1963 roku na wsi w Summerfield w Luizjanie jako ósme z dziewięciorga dzieci. Miał rozczochrane włosy i nie dbał o naukę. Poprowadził swoją drużynę licealną do trzech tytułów mistrzowskich z rzędu, ale słabe oceny prawie zabiły jego marzenia o college’u. Aby się zakwalifikować, spędził rok na Uniwersytecie Teksasu w Luizjanie.
Bobby Knight wyrzucił go z drużyny olimpijskiej w 1984 roku. Jednak w sezonie 1984-85 drużyna Louisiana Tech osiągnęła wynik 29-3 i awansowała do trzeciej rundy turnieju NCAA. Malone zrezygnował z ostatniego roku kwalifikowalności i został wybrany z 13. miejscem w drafcie do NBA w 1985 roku. Przed nim wybrani zostali John Konkak, Joe Kline, Kenny Green i Keith Lee. Możesz sobie wyobrazić, jak to było.
Połączenie ze Stocktonem
Jako debiutant drużyny Utah Jazz Malone uczył się od Adriana Dantleya. Dantley kończył karierę. Malone notował średnio 14,9 punktów i 8,9 zbiórek. Stworzył Zespół Nowicjuszy. Przed drugim sezonem Jazz sprzedał Dantleya do Detroit.
W swoim trzecim sezonie Malone notował średnio 27,7 punktu i 12,0 zbiórek. Był jedynym graczem w NBA, który znalazł się w pierwszej piątce zarówno pod względem punktów, jak i zbiórek. Z debiutanta, który był po prostu podekscytowany grą w lidze, w ciągu trzech lat stał się supergwiazdą.
Potem przyszedł John Stockton.
Stockton znalazł się w wyjściowym składzie Jazzu w 1987 roku. To połączenie okazało się idealne. Malone zdobywał punkty w niemal rekordowym tempie. Stockton jest rekordzistą wszechczasów pod względem asyst. Razem byli koszmarem dla obrońców. Najlepszy sezon Malone’a to lata 1989–90. Zdobywał 31,0 punktów na mecz. Drugie miejsce po Michaelu Jordanie. Jedenaście razy z rzędu został wybrany do pierwszej drużyny All-NBA, począwszy od sezonu 1988–89.
Haniebne zaniedbanie i dziedzictwo
Jazz miał swoje momenty. Podczas All-Star Game w 1993 roku w Salt Lake City Malone i Stockton podzielili się tytułem MVP. Malone zdobył 28 punktów. Stockton miał 15 asyst. Ale w fazie play-off? Nic. Nigdy nie zdobyli mistrzostwa NBA. Rozczarowania kumulowały się z roku na rok.
Malone ostatecznie opuścił Utah i przeszedł do Los Angeles Lakers. Zagrał jeszcze jeden sezon. Zakończył karierę w 2004 roku. Jego statystyki mają charakter historyczny. Najwięcej prób i rzutów wolnych wykonanych. Najwięcej zbiórek w obronie. 36 928 punktów kariery. Drugie miejsce za Kareemem Abdul-Jabbarem.
Często jest niedoceniany w porównaniu do Barkleya czy Patricka Ewinga. Być może dlatego, że grał w mieście z małym rynkiem. Być może dlatego, że Stockton był z nim w centrum uwagi. Jednak w 1990 roku fani pokonali Malone’a jako startera Meczu Gwiazd Konferencji Zachodniej. Wybrali środkowego Lakers A.S. Greena.
Malone był wściekły.
27 stycznia 1990 roku zdobył 61 punktów i zebrał 18 zbiórek w zaledwie 33 minuty przeciwko Milwaukee Bucks. 21 goli z gry. 19 rzutów wolnych. Ogłosił, że odwołuje bojkot Meczu Gwiazd. Co ciekawe, nigdy nie zagrał w tym meczu. Obrażenia.
Opuścił ligę z większą liczbą punktów niż prawie jakikolwiek inny zawodnik. Dziedzictwo zbudowane na wytrzymałości i dominacji. Ale bez pierścionka. Tylko liczby, kontuzje i pamięć o człowieku, który po prostu nie chciał usiąść na ławce rezerwowych.

















